Panorama Poznania

Panorama Poznania

wtorek, 25 października 2016

Jesienna depresja - Czego uczy nas jesień?


Jesienna droga w PoznaniuWiele dni, wiele lat, czas nas uczy pogody,

zaplącze drogi, pomyli prawdy,
nim zboże oddzieli od trawy.

S. Soyka


Jesień może nas nauczyć zaakceptować przemijanie i docenić obecne życie, z wszystkim, co w nim mamy. Jesień uczy nas także, że sztuka kończenia bywa trudniejsza niż sztuka rozpoczynania, a „Do widzenia” trudniejsze niż „Witaj”.


Chociaż barwy jesieni są piękne i bogate a jesienne światło w pogodny dzień przyjemniejsze niż latem, wszędzie dookoła czuć obecność nieuniknionego. Wiemy, że za kilka miesięcy znów zobaczymy zielone liście, ale to już będą inne liście i inne kwiaty. Tych, które teraz marszczą się i żółkną, nie zobaczymy już nigdy więcej.

W popularnej prasie znaleźć można wiele rad, jak radzić sobie z jesienną chandrą czy depresją. W przypadku osób dotkniętych rozpoznaną, kliniczną depresją, na pewno zasadniczą kwestią jest przede wszystkim poradzenie sobie z własnymi emocjami w najbardziej ponure miesiące roku. Osoby chorujące na depresję, dystymię czy chorobę dwubiegunową muszą pamiętać o regularnym korzystaniu z psychoterapii i/lub wsparcia swojego lekarza psychiatry. Pamiętajmy jednak, że okres jesienno-zimowy nie musi oznaczać dla nas jedynie tego, co najgorsze. Wiele zależy od tego, jakie nadamy mu znaczenie.

Współczesny człowiek bardzo oddalił się od naturalnych rytmów świata. W zasadzie żyjemy przez cały rok w ten sam sposób, najczęściej – produktywny. To tak, jak byśmy kierowali się dewizą, że tyle jesteś wart, ile stworzysz. Popatrzmy: praca ma powszechnie wyższą wartość niż odpoczynek, słowa niż milczenie, czuwanie niż sen, a towarzyskość ceni się bardziej, niż upodobanie do chwil samotności. Jeśli już odpoczywamy, to faworyzujemy odpoczynek aktywny, bo media mówią nam, że taki jest zdrowszy. Kultura Zachodu nie zna takiej równowagi między aktywnością i receptywnością, jaką rozwinął Wschód.

Przemijaniu i śmierci za wszelką cenę zaprzecza współczesna pop-kultura. Więcej spraw rozpoczynamy, niż kończymy. To nieważne, że coś ci się zepsuło – kupisz nowy model. Za coraz mniej spraw trzeba samemu odpowiadać, odpowiedzialność za drobną opłatą przejmie towarzystwo ubezpieczeniowe. W kinach komedie zawsze sprzedają się lepiej niż dramaty. Na zabawie sylwestrowej bardziej koncentrujemy się hucznym powitaniu nowego roku, niż żegnaniu starego. Motto carpe diem stało się raczej sposobem na zagłuszanie wewnętrznych trosk niż autentycznym przeżywaniem bieżącej chwili.

Irvin Yalom, psychoterapeuta i pisarz, wiele uwagi poświęca w swoich pracach terapeutycznemu znaczeniu dojrzałego zmierzenia się z tzw. danymi istnienia, z których fakt przemijalności jest na pierwszym miejscu. Yalom, odwołując się do Heideggera, opisuje dwa sposoby istnienia jednostki w świecie: stan zapominania o sobie oraz stan świadomości siebie (ontologiczny).

Stan zapominania o sobie cechuje powierzchowność, upodobanie do rozrywek, poddanie się nurtowi rzeki codzienności. Taka osoba może być wrażliwa na otaczający świat; porusza się w nim jednak jako w świecie rzeczy i fascynuje tym, jakie rzeczy są.

W stanie świadomości siebie człowiek zamyśla się nie tyle nad tym, jakie rzeczy są, lecz w ogóle, że są. To tak, jakby nagle i po raz pierwszy uświadomić sobie własne istnienie oraz istnienie świata poza sobą. W tym drugim stanie jest miejsce dla pozytywnego lęku, jakkolwiek lęk jawi się potocznie jako główny wróg szczęścia i wyzwanie dla większości psychoterapii. W tym ujęciu jednak lęk jest uczuciem, które się pojawia, kiedy człowiek zda sobie w pełni sprawę z faktu, że jego życie jest czymś absolutnie unikalnym i leży przede wszystkim w jego rękach.

Do drugiego sposobu przeżywania nie łatwo przejść siłą woli. Przenoszą nas do niego różne sytuacje graniczne, a najsilniejszą z nich jest doświadczenie przemijalności i kruchości życia. Yalom nie waha się użyć mocnych słów: Śmierć fizyczna nas niszczy, ale idea śmierci nas zbawia. W jaki sposób zbawia? Kto z nas nie stracił jakiejś ważnej relacji z człowiekiem, nie przeżył choroby, niebezpiecznego wydarzenia, nie przechodził kryzysu finansowego? Jeśli pogodzimy się z faktem zmienności w życiu, mamy większą szansę odnosić się do własnego i cudzego istnienia jak do niepowtarzalnego zjawiska, z którym nie wolno postępować byle jak.

Jednak nie tylko dramatyczne doświadczenia mogą nas zbliżyć do ontologicznego wymiaru istnienia. Rocznice, urodziny, wydarzenia życiowe, jak np. urodzenie dziecka, rozwód, zmiana pracy, mogą nas przybliżyć do bardziej uważnego sposobu bycia w świecie. A wśród okoliczności przyrody takim czasem bywa właśnie jesień.

Jak możemy wykorzystać lepiej czas jesiennych dni?

Każdy czas jest jednakowo dobry dla osoby otwartej na rzeczywistość, niemniej okres jesienny wydaje się szczególnie sprzyjać refleksjom i doświadczeniom natury egzystencjalnej. Możesz przyjrzeć się sobie następujących obszarach:

– Dokańczanie niedokończonych spraw. W terapii Gestalt dużą wagę przywiązuje się do dbałości o domykanie tzw. niedomkniętych figur, czyli dokańczanie niezakończonych spraw z przeszłości, zwłaszcza tych z silnym elementem uczuć, emocji. Przykładem może być zarówno nie zakończona żałoba, jak i niespełnione pragnienia, marzenia. Możesz poszukać takich spraw w sobie, aby samemu lub przy pomocy kompetentnej osoby domknąć je, by iść dalej przez życie z większą otwartością na nowe.

– Bliskie relacje. Pielęgnuj relacje, które masz, ponieważ bliskie związki z ludźmi są bardzo dużą otuchą wobec przemijającego czasu i chronią przed poczuciem pustki i niespełnienia. Czy potrafisz zachować w relacjach równowagę między dawaniem a braniem? Angażować się nawet wtedy, kiedy to nie jest proste? Przyjaźń, miłość to także wysiłek a nie tylko wynik „międzyludzkiej chemii”.

– Świadomość swoich „błogosławieństw”. Niezależnie od tego, jak skomplikowana jest twoja obecna sytuacja, zawsze możesz znaleźć w niej „dary”, za które mógłbyś odczuwać wdzięczność wobec życia. Natura wyposażyła nas w mechanizm wybiórczej selekcji bodźców negatywnych. Kiedyś zależało od tego przeżycie, dziś jednak może ograniczać nasze pole widzenia. Możesz opracować swoją własną listę otrzymanych dobrodziejstw. Co wieczór przed zaśnięciem możesz przypomnieć sobie drobne pomyślności minionego dnia, a raz na pewien czas – z dotychczasowego życia.

– Życie w najlepszy z możliwych sposobów. W tej sprawie pomocą dla ciebie może być następujące wyobrażenie: popatrz na swoje życie za kolejnych 5 lat, jak będzie wyglądać. Czego mógłbyś żałować, żyjąc w taki sposób, jak teraz? Co możesz robić od teraz, aby przez kolejne 5 lat nie zbierać nowych żalów i pretensji do siebie?

– Sztuka odpoczywania. Wszechobecny nacisk na zdrowy tryb życia podsuwa nam aktywny odpoczynek. To tak, jakby nawet podczas odpoczywania trzeba było robić coś wartościowego, nie marnować czasu. To oczywiste, że ruch fizyczny jest zdrowy, ale nie mniej ważna jest umiejętność wycofania się, poddania się zmęczeniu, ograniczenie niekiedy wszelkiej aktywności. Doskonale wiedzą o tym adepci medytacji, którzy nie boją się „marnować czasu” dla twórczej pustki. Z niej bowiem mogą się wyłonić naprawdę wielkie sprawy.

Nie stawiajmy więc jesieni warunku, by była tylko złota. Kojarzona zazwyczaj melancholią czy chandrą, jest okresem z dużym potencjałem do osobistego rozwoju i odbudowy siebie. Nie jest to z pewnością łatwy do spożytkowania dar, jednak to właśnie różnorodność i zmienność istniejąca w świecie pomaga docenić to, co dane jest nam właśnie teraz.

1 komentarz:

  1. piękny tekst, ale przepraszam za bezpośredniość ale łatwo pisać...
    ja od 6 lat jesienią mam takie stany, że nie wyrabiam bez leków i psychiatry (sama terapia to zamało). Po prostu dolina :-(

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania...