Panorama Poznania

Panorama Poznania

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Blue Monday w Poznaniu

Blue Monday, Poznań, Rynek Starego Miasta
Poznań, starówka, Blue People
Nie wierzę w Blue Monday. A Ty?

Co prawda Poznań wygląda dziś rzeczywiście przygnębiająco, ale czy to zasługa "tego dnia"?



Dla nie wtajemniczonych: Blue Monday (Przygnębiający Poniedziałek) to wg wyliczeń brytyjskiego psychologa Cliff'a Arnall'a w 2004 roku najbardziej depresyjny dzień roku. Przypada na poniedziałek ostatniego pełnego tygodnia stycznia. Na jego wzór matematyczny składają się takie fakty, jak krótki dzień, niedotrzymanie postanowień noworocznych, zadłużenia związane z minionymi Świętami Bożego Narodzenia.

Dlaczego nie wierzę w Blue Monday?

  • Po pierwsze, nie uważam, aby dzisiejszy poniedziałek bardziej od innych w tym miesiącu zasługiwał na miano smutnego. Przecież dziś jest bliżej wiosny niż 2 tygodnie temu. Wprawdzie widziałem dziś w Poznaniu kilka stłuczek wskutek gołoledzi i kłócących się ludzi, a ekspedientka w Galerii Malta była nieuprzejma (może ona dowiedziała się już wcześniej o "Blue Monday Poznań"), ale czy z tego powodu ten dzień jest naznaczony? Generalnie, ludzie wcale nie zmienili się nie do poznania.
  • Po drugie nie uważam też, aby dni styczniowe bardziej, niż np. listopadowe, były przygnębiające. W listopadzie mieliśmy Święto Zmarłych, które większość osób nie nastraja zbyt pozytywnie. Dzień robi się coraz krótszy. Śniegu jeszcze nie ma, jest ponuro i wilgotno. Zastanawiamy się, skąd weźmiemy pieniądze na świąteczne wydatki.
  • Po trzecie, brytyjski psycholog – wg nieoficjalnych informacji – skonstruował pseudonaukową teorię po to, by jego rodacy wyjeżdżali do ciepłych krajów, a tym samym, by zwiększyć ruch w rodzimych biurach podróży. Od rewelacji Arnall’a zdystansowała się sama jego uczelnia.
  • Po czwarte, wiedząc o dacie Przygnębiającego Poniedziałku, możemy w myśl zasady autosugestii, samopotwierdzającej się przepowiedni, czy też zwykłej reakcji paniki na informację, po prostu czuć się gorzej. Czyli w przypadku niektórych osób demaskuje to tzw. cechy zależności od pola. Czy to nie dziwne, że dopiero od 2004 roku „ten poniedziałek” jakoś okazuje się najgorszy? Tymczasem ludzie lubują się w takich katastroficznych nowinkach. Jeśli jest jakikolwiek wzór, kiedy kumulują się niekorzystne zdarzenia, to określa go nasza wiara/zabobon, że zdarzą się one właśnie wtedy. Gdyby ogłoszono, że dziś jest „Happy Monday”, czulibyśmy się świetnie, nieprawdaż?

Z drugiej strony, zajrzałem do statystyk sieciowych i faktycznie, w styczniu dużo osób "googluje" psychoterapię. W Poznaniu także. Ale niewiele więcej, niż w grudniu.

Nie będę więc pisał rad, jak radzić sobie z Blue Monday. Robiąc to, potwierdzałbym nie wprost, że coś jest na rzeczy. Mam informacje z pierwszej ręki: pacjenci psychoterapii nie czują się dziś gorzej!

W Blue Monday nie ma nic. Czary i gusła. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania...