Panorama Poznania

Panorama Poznania

wtorek, 5 listopada 2013

Drzewo Poznania Dobra i Zła symbolicznym początkiem psychoterapii?

Drzewo Poznania Dobra i Zła, Gerard Hoet 1728

aut. Gerard Hoet, Figures de la Bible 1728

Biblia badana jest przede wszystkim na płaszczyźnie teologicznej, historycznej i literackiej. Poświęcono jej jednak także wiele analiz psychologicznych (np. Jung, Grün, Witwicki). Prawdy teologiczne nie muszą być logicznie spójne z psychologicznymi i na odwrót. Biblia ujmowana w sposób świecki zawiera ponadto ciekawe przesłanki dla psychoterapii.


Dla psychologa religii interesujące mogą być np. badanie psychicznej ewolucji koncepcji Boga na kolejnych kartach Biblii (zob. Odpowiedź Hiobowi, C.G. Jung), proces kształtowania się obrazu Boga w umyśle człowieka czy emocje (świadome jak i nieświadome) towarzyszące praktykom religijnym. Klinicysta znajdzie w analizie przeżyć religijnych np. niezwykle bogate przejawy zjawiska projekcji.

W Księdze Rodzaju opisane są zdarzenia, przy których aż trudno oprzeć się chęci psychologicznego spojrzenia na intra- i interpersonalny proces zaangażowanych uczestników. W Księdze Genesis miało miejsce wydarzenie, które niesie ze sobą wartość, mającą doniosłe znaczenie dla psychoterapii.


Przenieśmy się teraz do biblijnej historii:

Pan Bóg zasadził ogród w Edenie, na Wschodzie, i umieścił tam człowieka, którego ulepił. (…) W środku ogrodu natomiast rosło drzewo życia oraz drzewo poznania dobra i zła. (…) Przykazał też Pan Bóg człowiekowi: „Możesz jeść owoce ze wszystkich drzew tego ogrodu. Nie wolno ci jednak jeść z drzewa poznania dobra i zła, bo gdy zjesz z niego, niechybnie umrzesz”. (…) Odparł wąż kobiecie: „Na pewno nie umrzecie. Ale Bóg wie, że gdy zjecie ten owoc, otworzą się wam oczy i staniecie się jak Bóg: poznacie dobro i zło”. Wtedy kobieta spostrzegła, że owoce tego drzewa ładnie wyglądają, są dobre do jedzenia i do zdobycia wiedzy. Sięgnęła więc po owoc, zjadła i dała też mężczyźnie, który był przy niej, a on zjadł. Wtedy obojgu otworzyły się oczy i poznali, że są nadzy. (…) Mówił też Pan Bóg: „Oto człowiek stał się taki, jak My – zna dobro i zło.”
Rdz 2, 8-9.16-17; 3, 4-7.22, Pismo Święte, 
Najnowszy przekład z języków oryginalnych, wyd. Święty Paweł 2005 i 2008

Gdyby wszystkich bohaterów sceny w Edenie uznać za reprezentacje wewnętrznych części osobowości (tak jak robimy to w analizie snu w psychoterapii, np. Gestalt), moglibyśmy uzyskać taką oto obsadę funkcji psychicznych:

Bóg – superego, perlsowski „top-dog”, stan „Rodzic Krytyczny” w Analizie Transakcyjnej (AT)

Wąż – id, potrzeby, organizm, stan „Dziecko Zbuntowane” w AT

Ewa – ego, ciekawość, zmysłowość, intuicja, funkcje prawej półkuli mózgu

Adam – realność, pragmatyczność, funkcje lewej półkuli mózgu

Rajska Para (jako całość): psychiczna autonomia i integracja

Według powszechnie znanego powiedzenia, „ciekawość to pierwszy stopień do piekła”. W biblijnej opowieści wydaje się mieć ono dramatyczne potwierdzenie, człowiek zostaje bowiem wygnany z raju. Ciekawość i chęć poznania prawdy ontologicznej zostaje ukarana. Poznanie i wiedza o sobie weszły w sferę tabu i na długo uniżyły się względem konformizmu i ugodowości.

Większość filozofów w historii stanowili mężczyźni, a początki psychoterapii także wiążą się z przewagą liczebną mężczyzn. Tymczasem – co naprawdę zasługuje na uznanie - autor biblijny przypisuje kobiecie wrażliwość poznawczą i filozoficzną: to ona spostrzegła, jak się sprawy mają (jabłko nadaje się do zjedzenia) oraz, że jeśli zje jabłko, pójdzie naprzód w poznaniu natury życia.

Nie wdajemy się tu w spór z wykładnią teologiczną tekstu. Jak zaznaczyliśmy na wstępie, przekaz teologiczny i przekaz psychologiczny nie muszą być spójne w sensie logicznym. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że od zarania mamy do czynienia z jakąś nieufnością wobec autonomii, stanowienia o sobie oraz ciekawości. Utrata boskiej łaski następuje w momencie poznania dobra i zła. Samowiedza okazuje się tyleż dobrodziejstwem, co przekleństwem ludzkości. Samoświadomość sprawia, że człowiek staje się wygnańcem, czyli outsiderem w świecie. Egzystencjaliści powiedzieliby, że w świadomości człowieka, prowadzącej do poznania swojej sytuacji w tzw. Umwelt, istota ludzka zderza się z faktem głębokiej izolacji egzystencjalnej.

Tymczasem doświadczenie wyniesione z psychoterapii pokazuje niezbicie, że poczucie autonomii, stanowienie o swoim losie idzie w parze ze zdrowiem, nie tylko emocjonalnym. Jednym z zadań psychoterapii jest poznanie człowieka przez samego siebie, dokonujące się często na drodze pobudzania ciekawości: zarówno siebie jak i otoczenia. Ciekawość jest pierwszym stopniem do nieba, ponieważ przywraca świeżość wszelkiemu naszemu doświadczeniu. Jest lekarstwem na nudę, rutynę w miłości i siłą napędową wielkich odkryć naukowych. W psychoterapii ciekawimy się sobą, doświadczamy siebie i mierzymy się jakoś z tą nową wiedzą, czasem trudną i niewygodną, czasem ekscytującą, ale zawsze pchającą nas naprzód.

O ile w Księdze Genesis utrata stanu nieświadomości i poznanie prawdy o sobie jawi się jako niebezpieczne i jest karalne, o tyle w Nowym Testamencie wiedza ta zostaje zrehabilitowana: Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (J 8,32). Uff…

Psychoterapia od początku do końca musi opierać się na prawdzie. Prawda pojawia się już w momencie tworzenia kontraktu psychoterapeutycznego, kiedy to pacjent i psychoterapeuta określają to, jak jest teraz oraz granice możliwości ich współpracy. Odpowiednikiem prawdy w psychoterapii może być następnie zjawisko wglądu: intelektualnego i emocjonalnego poznania jakiegoś kluczowego mechanizmu, którym do tej pory bezwiednie posługiwała się osoba. Czasem może być to konfrontacja z jakimś faktem, np. że bliski zmarły, którego pacjent wciąż „wskrzesza” i sztucznie podtrzymuje przy życiu, naprawdę nie żyje. Takie spotkanie z prawdą pociąga za sobą ból i łzy, ale potem przychodzi ulga. To jest owe upragnione wyzwolenie. I chociaż psychoterapia nie zajmuje się moralizowaniem, jest w niej miejsce na odróżnienie dobra i zła. Niekiedy w sensie dosłownym, obiektywnym, kiedy pacjent może się dowiedzieć, że jego działanie przynosi wprost krzywdę drugiej osobie. Częściej jednak w sensie subiektywnym, kiedy osoba korzystająca z psychoterapii osiąga osobiste poznanie tego, co dla niej jest dobre, buduje ją i rozwija, a co złe, ponieważ pomnaża cierpienie jej i innych.

Aksjologia psychoterapii sięga więc bardzo daleko wstecz, kto wie, może nawet do pierwszych kart najbardziej znanej księgi w dziejach człowieka.

1 komentarz:

  1. Ciekawe spojrzenie na biblię, zawsze myślałam, że religia i psychoterapia są nie do pogodzenia.
    I też uważam, że kobietom już w biblii za bardzo sie oberwało, Adam zwala ne Ewe, że zjadł a tam w Edenie to ona chyba jednak byla odważniejsza.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania...